Pages

Friday, August 23, 2013

Rozdział 1.

 
      Siedziałam w salonie z laptopem na kolanach.Było strasznie upalnie.Zerknęłam przez okno.Nie było,ani jednej chmurki na pięknym,błękitnym niebie.
W domu było strasznie cicho.
Moi rodzice byli w pracy,a rodzeństwa nie miałam,byłam jedynaczką. Cieszę się z tego.
Nagle usłyszałam dźwięk powiadomienia na Facebook'u. To była Patka.
                       15:01

Patka:          Jedziesz na orlika?

Szybko odpisałam.

                       15:01

Patka:          Jedziesz na orlika?


                 15:01 

Ja:          Jasne,to ja będę u ciebie o 15:30.


                      15:02

 Patka:         Ok,to pa.

Zamknęłam laptopa,wyłączyłam telewizor i wbiegłam po schodach na górę.
Nasz dom nie był zbyt duży,był taki w sam raz. Na górze dwie sypialnie,łazienka...A na dole salon,kuchnia i druga łazienka...
Weszłam do mojego pokoju i stanęłam przed lustrem. Byłam ubrana w luźne spodenki na gumkę i zwykłą szarą bokserkę.Wypadałoby się przebrać.Otworzyłam szafę i postanowiłam wyciągnąć krótkie spodenki jeansowe i bluzkę na ramiączka,która na dole była wiązana i odkrywała trochę brzucha. Do tego wyjęłam z szafy moje Vansy. Wyglądały jak nowe,ale tak nie było. Po prostu je uprałam. Teraz każdy się pyta czy to nowe i kiedy kupiłam. Idioci. Tylko dziewczyny wiedzą,że tak nie jest. 
Gdy skończyłam się ubierać wzięłam szczotkę i przeczesałam nią moje włosy. Sięgnęłam po okulary z szuflady i założyłam je na głowę. 
Zerknęłam na zegarek. 15:14.
Chwyciłam telefon,małą,podręczną szczotkę i jakieś pieniądze.
Zeszłam po schodach na dół. Szybko nalałam sobie wody i upiłam dwa łyki,po czym wzięłam torebkę i włożyłam tam wszystkie uprzednio wzięte rzeczy.
Napisałam  kartkę,aby poinformować rodziców,że wrócę o 19 i wzięłam moje klucze od domu.
Gdy otworzyłam drzwi nieprzyjemne uczucie gorącego powietrza uderzyło mnie prosto w twarz. Wyszłam na zewnątrz. Było tak duszno.
Zamknęłam drzwi i zastanawiając się ile jest stopni ruszyłam do mojego roweru,który stał oparty o ogrodzenie.
Był trzeci dzień wakacji,piątek. Cieszyłam się niemiłosiernie,że mamy 2 tygodnie wolnego. Mogę wreszcie odpocząć od tej beznadziejnej szkoły.Przez calutkie 2 miesiące będę mogła sobie siedzieć w domu,albo spotykać się ze znajomymi.
Jechałam skrajem drogi i gdy dotarłam pod dom Patrycji ona już stała przed bramą.
-Hej -powiedziałam-Długo czekasz?
-Hej,nie dopiero co wyszłam,jedziemy?-zapytała z uśmiechem.
-Jasne
Wsiadłyśmy na rowery i ruszyłyśmy. Przez całą drogę ze sobą rozmawiałyśmy. A to o chłopakach,a to o jakiś pierdołach. Gdy dojechałyśmy na orlika Gabi już tam była. Poza nią było jeszcze paru chłopaków z naszego rocznika i grali w piłkę.
Zostawiłyśmy rowery obok innych i podeszłyśmy do "naszej" ławki,która usytuowana była na boisku do koszykówki w stronę boiska do nogi. Więc miałyśmy na wszystkich widok.
-Hej -powiedziałyśmy w tym samym czasie z Patrycją.
-Hej -odpowiedziała nam Gabi.
Zajęłyśmy obok niej miejsca i zaczęłyśmy rozmowę.Głównie rozmawiałyśmy o wakacjach i o osobach ze szkoły. Lubiłyśmy razem plotkować. 
Przerwałam ją i zapytałam:
-Jedziemy do sklepu?
-Ok.- odpowiedziały jednogłośnie.
       W sklepie trochę nam się zeszło bo była mała kolejka. Kupiłyśmy tylko picie i każda z nas jakiegoś loda. Chciałyśmy jeszcze wziąć chipsy,ale nam kasy już nie starczyło. W sumie to może i dobrze,bo jeszcze byśmy przytyły. Gdy wróciłyśmy nasza ławka była pusta.Całe szczęście.Usiadłyśmy i ponowiłyśmy rozmowę. Każda z nas chciała coś powiedzieć i musiałyśmy ustalić kolejkę. 
-Która godzina?-zapytała Gabi.
Wyjęłam telefon z torebki i zerknęłam na wyświetlacz.
-17:15 -jak ten czas leci w dobrym towarzystwie.
Usłyszałam dźwięk gasnącego samochodu i zerknęłam na parking. Stał tam taki siedmioosobowy samochód,a z niego wyszła grupka chłopaków i dorosły mężczyzna. Domyśliłam się ,że przyjechali oni na treningi piłki nożnej ponieważ tego lata w naszej gminie miała się odbyć jakaś liga. Po chwili do tych osób,które wychodziły z samochodu dołączyło kilka osób na rowerach. 
Zauważyłam,że nie tylko ja to obserwuje. Patka i Gabi  patrzyły się w tą samą stronę co ja.
-Może będzie jakiś przystojniak -nadzieja była w głosie Patrycji.
-Może -odparłam obojętnie. 
Wszyscy z nowo przybyłych gości weszli do szatni.
Po 5 minutach kilku wyszło. Byli oni w wieku 15 lat,jeśli nie starsi. Jeden był całkiem,całkiem,ale reszta była taka sobie.
Większość wyszła już z szatni i ustawiła się na boisku.
-Dziewczyny...zobaczcie tam...-szepnęła Gabi.
Podążyłyśmy za jej wzrokiem.
-O kurna...-powiedziała Patka.
Z szatni wyszedł chłopak,który przysięgam na pewno był tylko od nas o rok starszy.Był zajebisty.Przebrany był w swój strój drużynowy na treningi. Zerknął w naszą stronę,ale od razu odwrócił głowę.
-On jest mój! -krzyknęły w tym samym czasie Patka i Gabi.
Jak zwykle będą kłóciły się o chłopaka. Ja się wcale  nie odzywałam.Siedziałam i gapiłam się na tego,który był powodem ich kłótni.
-Idziemy usiąść tam bliżej na trawie? -zapytały dziewczyny.
-Jak chcecie to możemy iść -odpowiedziałam obojętnie.
Dlaczego nie interesowałam się tym chłopakiem? Po pierwsze. Byłam dla niego za brzydka. Po drugie. Nie miałam ochoty na wakacyjne miłości.
Usiadłyśmy w rogu boiska i udawałyśmy,że niby o czymś rozmawiamy jednak my cały czas obserwowałyśmy tych chłopaków.
Nagle ich trener powiedział,że jest krótka przerwa. 
Wszyscy usiedli na trawie parę metrów od nas. Zauważyłam coś i powiedziałam: 
-Oni się na nas gapią i się śmieją
-Wiem,ale którzy to? -zapytała Gabi.
- Ci tak jakby najstarsi
-A ok
Ten chłopak,który był zajebiście przystojny nie zwracał na nas uwagi.Może to i lepiej,nie będzie zawracał dziewczynom w głowie.
Patka oznajmiła,że musi jechać do domu,więc wszystkie już się podniosłyśmy i postanowiłyśmy wrócić do swoich domów...

  





Tak,wiem,że rozdział jest nudny i w ogóle. Przepraszam za wszystkie błędy itp.
Nie mam talentu do czegoś takiego,ale piszę to dla siebie,żeby moje wyobrażenia gdzieś przechować. xd
Wiem,że nie było prologu,ale proszę nie bijcie. xd
Mam nadzieję,że komuś się to wgl spodoba i będzie czytał na bieżąco ;>

Paulina.
    
          

No comments:

Post a Comment